browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

Jak Scyt z Wikingiem…

Posted by on 15 czerwca 2020

W poszukiwaniach genealogicznych moich przodków po mieczu, doszedłem do połowy XVII wieku i niestety pewnie dużo dalej już nie dojdę. Jest to spowodowane przede wszystkim brakiem wcześniejszych źródeł lub, jeśli już takowe istnieją, takim sposobem ich zapisu, że niemożliwym staje się odgadnięcie w jaki sposób przyporządkować kolejne osoby do swojej linii. Dlatego właśnie jakiś czas temu zainteresowałem się genealogią genetyczną, by z jej pomocą spróbować odkryć wcześniejsze losy ojcowskiej linii. To jednakże przede mną, ponieważ próbek genetycznych z interesującego mnie regionu nie ma jeszcze zbyt wiele. Nie znaczy to bynajmniej, że badanie DNA nie spełnia swojej roli. To co z jego pomocą udało mi się odkryć jest niesamowite. A wszystko zaczęło się od jednego, wykupionego „na próbę” testu autosomalnego dla mojego taty. Zapraszam Was zatem na wędrówkę w głąb jego DNA byście przekonali się jakie tajemnice można tam odkryć.
Zanim jednak na dobre zanurzymy się w odmętach kodu genetycznego, chciałbym przedstawić kilka faktów, dzięki którym w ogóle dalsza część tego opracowania będzie możliwa. Test wykonany został w FamilyTreeDNA. Family Finder – bo tak się nazywa – to najprostszy test jaki można tam nabyć, a pozwala on (w promocji za nieco ponad 40 dolarów) zbadać chromosomy autosomalne (czyli nie związane z płcią) wybranej osoby. Za cel badania wybrałem mojego tatę, jako najstarszego członka naszego klanu. Po otrzymaniu wyników przeniosłem je do innych portali zajmujących się badaniami genetycznymi (GedMatch, MyHeritage, MyTrueAncestry). Później dodałem jeszcze do tego najprostszy test na yDNA – czyli dziedziczone tylko z ojca na syna i rozszerzałem je o kolejne bloki SNP, by ustalić haplogrupę naszej linii ojcowskiej. Przyświecały mi w tym dwa cele. Próba połączenia istniejących w źródłach wcześniejszych pokoleń o nazwisku Konkel w jedną całość oraz ewentualne potwierdzenie faktu, że w XVI wieku moi przodkowie przybyli z Niemiec na tereny Półwyspu Helskiego niedawno otrzymane przez Gdańsk.
No i co z tego wyszło?

Nasze yDNA to R1a→M458→L1029→YP416, ale można je jeszcze doprecyzować. Już teraz jednak powiedzieć mogę, że taki subklad spotykany jest zarówno w Niemczech jak i w Polsce. Badania mtDNA (mitochondrialnego DNA – dziedziczonego tylko po matce) jeszcze nie wykonałem, a z analizy autosomalnego DNA wynika, że może to być zarówno bardzo częsta u nas H1-H3 jak i U5. Jako, że jak wspomniałem mtDNA dziedziczone jest bezpośrednio tylko po linii żeńskiej, a mężczyznom tylko przekazywane, to mój tata odziedziczył je bezpośrednio oczywiście po swojej mamie, ale najstarszą znaną mi nosicielką tego kodu była Marianna Krajewska zamieszkała na przełomie XVIII i XIX wieku w Gwiździnach (parafii Kurzętnik – obecnie Nowe Miasto Lubawskie), żona Mateusza Wojtasa. Prawdopodobnie będzie to H1-H3, ale jak można zauważyć, z analizy autosomalnej genów skojarzonych z odpowiednimi grupami mtDNA, równie dobrze może to być i U5.
Zajmijmy się jednak autosomalnym DNA, bo na dziś, to z jego analizy udało mi się wyciągnąć najwięcej. Nie od dziś wiadomo, że istnieje wiele próbek archeologicznego DNA pobranego ze szczątków kopalnych. Przy ich pomocy oraz próbek DNA ludzi żyjących obecnie, tworzone są różnego rodzaju kalkulatory. Jedną z takich opcji jest możliwość sprawdzenia jaki procent genów udało nam się zachować względem 3 populacji, które wespół były twórcami puli genetycznej europejskich autochtonów. Byli to odpowiednio: paleolityczni łowcy-zbieracze, neolityczni rolnicy oraz indoeuropejscy metalurgowie epoki brązu. Mając na uwadze tych pierwszych, ważne jest rozróżnienie na śniadych i niebieskookich Zachodnich Łowców-Zbieraczy (Western Hunter-Gatherer WHG) oraz jaśniejszych, o potężnej posturze Starożytnych Północnych Euroazjatów (Ancient North Eurasians ANE). Druga grupa, co do której należy się Wam wyjaśnienie to Wcześni Neolityczni Rolnicy ( Early Neolitic Farmers ENF). Po co o tym piszę? Z tego powodu, że na stronie GedMatch dostępny jest odpowiedni kalkulator, którego wyniki w przypadku mojego taty są następujące:
65,5% WHG
18% ANE
13% ENF

Co ciekawe, 65,5% WHG to sporo więcej niż w genomie przeciętnego Polaka, a bardziej typowe dla populacji Bałtów i Skandynawów. Także 18% ANE wydaje się nie być przypadkowe, z badań wynika bowiem, że najwięcej, bo w granicach 20%, znajdywane jest w populacjach bałtyckich oraz u Finów.
Wróćmy na chwilę do yDNA, jak zapewne pamiętacie, mój tata, a zatem ja i mój syn także, należymy do subkladu YP416 w obrębie haplogrupy R1a. Jest ona za każdym razem dziedziczona z ojca na syna. Dlaczego to takie ważne? Nie o ważność mi tu chodzi, a o zobrazowanie pewnego zjawiska. Otóż tę konkretną informację genetyczną dziedziczymy po 1 osobie (ojcu), tymczasem geny w nas zgromadzone są wypadkową wielu osób. A liczba naszych przodków przyrasta przecież w tempie geometrycznym. W
pokoleniu 10 na przykład posiadamy ich 1024, a w dwudziestym ponad MILION!!!. Wśród nich połowa to oczywiście mężczyźni, a wielu z nich przynależało do różnych innych haplogrup. Kalkulator ukazujący
zależności genów autosomalnych skorelowanych z poszczególnymi grupami yDNA znajdziemy na stronie MyTrueAncestry, a wyniki mojego taty i moje prezentują się w ten sposób:


Jak widać, na pierwszy rzut oka są bardzo podobne. Co ciekawe u obu z nas dominują geny związane z haplogrupą R1b – tata 41,9%, ja 37,3%, natomiast R1a, do której rzeczywiście przynależymy u taty objawia się w 25,8%, a u mnie 28,2%. Czyli te kilka procent dostało mi się od mamy, tak jak i haplogrupy I1 której mam 6,06%, a tata 4,03%.
A jak wygląda to w przypadku adekwatnym ale w odniesieniu do mtDNA. Tu przypominam tata odziedziczył je po swojej mamie, ja po swojej. Geny natomiast mówią że:


Powiem szczerze, że spodziewałem się większej różnorodności w rozkładzie. Są oczywiście różnice. U mnie występuje 15,9% haplogrupy H, podczas gdy u taty 13,3%. Z drugiej strony tata ma 15,5% U5, a ja tylko 12%. Bardziej wyrównany jest udział H1-H3 (17 do 16 dla mnie). Reszta nieomal identyczna. Zastanawiające, zważywszy, że moja najstarsza nosicielka mtDNA (Zuzanna Mroczek), żyjąca także na przełomie XVIII i XIX wieku pochodziła ze Strzyżowic w województwie lubelskim, więc zupełnie innej części kraju niż Marianna Krajewska (warmińsko-mazurskie).
Innym ciekawym kalkulatorem, z którego możemy skorzystać, jest analiza naszego DNA w odniesieniu do próbek kopalnych. Co nam przyniosła? Sami zobaczcie:


Różnica jednego pokolenia a rozkład genów zupełnie inny. Nie ma się jednak co dziwić, wszak połowę z nich otrzymałem po mamie. Widać też jednak pewne prawidłowości. U taty na pierwszym miejscu Wikingowie ze Szwecji 20,8%, u mnie też w miarę wysoko bo na trzecim i 11,8%. Scytowie zasileni przez geny od mojej mamy u mnie na miejscu pierwszym 23,3%, u taty 18,4% i miejsce drugie. Na wykresie tym różni nas wiele, ale to co najbardziej rzuca się w oczy to Wcześni Słowianie. U mnie miejsce drugie i 15,7%, a u taty dopiero 10 i zaledwie 3,99%.
Ta różnica widoczna jest także w odniesieniu do populacji współczesnych. Zwróćcie uwagę o ile bliżej mi do współczesnych populacji polskich czy ukraińskich niż do mojego taty.


Wróćmy jednak do analizy dna mojego taty w oparciu o kultury z dawnych czasów i epok. Kolejny kalkulator ukazuje do jakiej kultury lub grupy kultur jest danemu osobnikowi ( w tym wypadku mojemu tacie) najbliżej. Wyniki poniżej 10 oznaczają, że jest to jego genetyczne dziedzictwo. A jak ono wygląda:


Viking + Scythian (2.606)
Viking + Kievan Rus (4.84)
Scythian + Early Slav (4.953)
Viking + Ostrogoth (6.692)
Scythian + Ostrogoth (7.142)
Scythian (9.364)
Viking (11.34)
Ostrogoth (11.97)
Early Slav (14.68)
Kievan Rus (14.85)


Zwróćcie uwagę szczególnie na pierwszą pozycję. Wynik 2.606 mówi sam za siebie. Dla porównania podam Wam także moje wyniki:


Scythian + Kievan Rus (4.073)
Scythian + Early Slav (4.574)
Ostrogoth + Kievan Rus (5.811)
Viking + Kievan Rus (6.18)
Viking + Early Slav (6.759)
Scythian (7.602)
Early Slav (9.354)
Kievan Rus (10.05)
Ostrogoth (14.25)
Viking (14.93)


Tu także dość jasno widać, że wyniki mocno nam się rozjeżdżają. Przejdźmy jednak do bardziej namacalnych przypadków. Kalkulatory pozwalają bowiem sprawdzić na przykład, która z kopalnych próbek dna z danej ery jest nam najbliższa. Tradycyjnie wyniki poniżej 10 oznaczają bliskie pokrewieństwo genetyczne.

  1. Neolit: Neolithic Axe Estonia (2460 BC) dystans 12.83 – mężczyzna z terenów centralnej Estonii należący do kultury ceramiki sznurowej.
  2. Wczesny brąz: Western Pomerania Unetice (2000 BC) dystans 8.221 – kobieta z miejscowości Chociwel w Polsce należąca do kultury unietyckiej.
  3. Późny brąz: Andronovo Culture Western Steppes (1300 BC) dystans 12.53 – kobieta ze stanowiska w Chanchar należąca do kultury andronowskiej.
  4. Epoka żelaza: Scythian Ukraine (600 BC) dystans 9.364 – mężczyzna z miejscowości Starosillya na Ukrainie (co ciekawe on i dwie inne próbki z tego miejsca wykazują silne podobieństwo do ludów
    Europy Północnej)
  5. Czasy Rzymskie: Greuthungi / Ostrogoth (400 AD) dystans 11.97 – kobieta.
  6. Wczesne średniowiecze: Early Slav-Mix Avar Grave (590 AD) dystans 9.055 – szczątki tego chłopca (AV1), uważanego z początku za Avara, odnalezione zostały niedaleko miejscowości Szolad w obrębie współczesnych Węgier. Dzis już wiemy, że bliżej mu było do współczesnych Rosjan, Ukraińców czy Litwinów, a jego matce, oznaczonej AV2, do Polaków.
  7. Średniowiecze: Swede Medieval Denmark (1250 AD) dystans 11.17 – mężczyzna.
  8. Czasy nowożytne: Sala Silver Mine Sweden (1610 AD) dystans 11.4 – 15-19latek pochowany nieopodal kopalni srebra Sala w Szwecji.

Nie będę przytaczał tu całej swojej listy do ewentualnego porównania. Pod pewnymi względami jest ona zgodna z powyższą, w innych miejscach znacząco się różni. Co na tym etapie nie powinno Was już dziwić. Warto jednakże zwrócić uwagę na jedną rzecz. Otóż w epoce wczesnego średniowiecza ja też za najbliższe trafienie podanego mam osobnika Early Slav-Mix Avar Grave (590 AD) – AV1, z tym że w odróżnieniu od taty, mój dystans do niego to tylko 3,797 – czyli znacznie bliżej. Tu znów dały o sobie znać geny mojej mamy.
Spytacie zapewne na ile takie wyniki mogą być w ogóle dokładne. Odpowiem w ten sposób. Dokładne są, ale z pewnością niedoszacowane, lub mówiąc inaczej, nieco „zakłamane”, a to z powodu niewielkiej ilości próbek z terenu Polski. Zapewne zatem za jakiś czas ulegną one zmianie. Ja już nie mogę się doczekać, co nowego wniosą. Ale zanim to nastąpi, z całą pewnością szybciej ukażą się wyniki badania DNA mojego syna. Ciekawe jak prezentować się będzie porównanie trzech pokoleń naszego rodu…

One Response to Jak Scyt z Wikingiem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *