browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

O Bychowskich słów kilka

Posted by on 30 listopada 2017

Jan Bychowski

Stało się. O tym, że powinienem opisać tę gałąź moich przodków wspominałem już kilkakrotnie. Odwlekałem jednak tę czynność jak tylko mogłem, by hipotezy i domysły na temat Bychowskich znalazły jakiekolwiek potwierdzenie. Nie jest to jednak łatwe, gdyż Bychowscy, to jeden z nielicznych wyjątków w genealogii mojej mamy, gdzie rodzina przemieszcza się w zatrważającym tempie nie pozostawiając po sobie niemalże śladów. Na szczęście tylko niemalże, ale nadal spekulacji jest więcej niż twardych faktów. Postanowiłem jednak napisać ten tekst z dwóch powodów. Po pierwsze, dzięki zapoznaniu Was z Bychowskimi, łatwiej będzie mi przedstawić kolejne spokrewnione z nimi osoby. Po drugie, będzie to pewnego rodzaju usystematyzowanie wiedzy i zebranie jej w jednym miejscu.

W sielankowej atmosferze Kośmińsko-Strzyżowickich gospodarzy osiadłych w jednym miejscu od dziesiątek lat pojawienie się Jana Bychowskiego, męża mojej praprababki Agnieszki Witosław, było od samego początku niczym tchnienie wiatru. Nie spodziewałem się jednak wtedy, że z biegiem czasu ten lekki powiew zmieni się w huragan, który targał będzie moimi przodkami, to tu to tam, utrudniając mi jednocześnie odkrycie ich losów.

Zacznijmy zatem dzisiejszą opowieść. Piotr Bychowski i Józefa Wierzyńska pojawiają się na arenie dziejów 5 lutego 1815 roku w Siedlcach. Ale może lepiej niech przemówi sam akt, do którego potem się odniosę. Otóż:

„Roku tysiąc osiemset piętnastego dnia piątego miesiąca lutego o godzinie 
szóstej popołudniu przed nami Proboszczem Siedleckim sprawującym obowiązki 
Stanu Cywilnego Gminy i Powiatu Siedleckiego w Departamencie Siedleckim 
stawił się Piotr Bychowski liczący lat trzydzieści majster kunsztu 
goździarskiego w Siedlcach zamieszkały i oświadczył nam iż dnia czwartego 
bieżącego miesiąca i roku o godzinie trzeciej po północy w domu pod numerem 
osiemdziesiątym dziewiątym urodziło się dziecię płci męskiej które nam 
okazuje i któremu daje imię Mateusza wyznając iż jest ojcem jego i że je 
spłodził z Józefą z Wierzyńskich lat dwadzieścia osiem mającą w Siedlcach 
zamieszkałą i ze służby utrzymującą się. Oświadczenie powyższe i okazanie 
dziecięcia w przytomności Urodzonego Józefa Sadowskiego liczącego lat 
trzydzieści dwa w Siedlcach zamieszkałego i ze służby pisarskiej utrzymującego 
się, tudzież Urodzonego Walentego Przegalińskiego, który rok trzydziesty 
skończył, także z funkcji pisarskiej utrzymującego się…”

Cóż zatem dane nam jest dowiedzieć się z tego jednego aktu? Pierwsza sprawa, to fakt że mój przodek ma na imię Piotr i ma około 30 lat. Piszę około, ponieważ w tamtych czasach nie podchodziło się do ustalania wieku stawiających się osób zbyt rygorystycznie. Napisane jest także, że w momencie narodzin Mateusza Piotr jest majstrem kunsztu goździarskiego. Czy aby na pewno? I co to goździarstwo ma oznaczać?

Fragment aktu z nazwą zawodu Piotra Bychowskiego - Siedlce 1815

Gdy akt ten wpadł mi w ręce (a ściślej mówiąc, w oczy) po raz pierwszy, byłem przekonany, że napisano tam majster kunsztu goldiarskiego. Jeszcze ciekawiej, prawda? Skojarzyło mi się to ze złotem i wysnułem wniosek, że był on może jubilerem. Przeszukując internet nie znalazłem jednak choćby jednego odnośnika do takiego zwrotu. Postanowiłem zatem udać się po pomoc do, jak zwykle niezawodnej, społeczności forum Genealodzy.pl. Zwrócono mi tam uwagę, że to co odczytuję jako wyraz „goldiarskiego” w rzeczywistości powinno się odczytywać jako „goździarskiego”. Sam zaś majster kunsztu goździarskiego zajmował się niczym innym jak wyrobem gwoździ i innych drobnych przedmiotów metalowych.

Muszę przyznać, że mimo iż dalej widzę, że zapis jest nie do końca zgodny z tym co się dowiedziałem na forum, wszystko zapewne przez kreślenie i poprawianie tego wyrazu, to jednak chyba bliżej zapisowi temu do goździarstwa niż goldiarstwa.

Pewnym jest już natomiast fakt, że Piotr mieszka w Siedlcach, nie wiadomo jednak dokładnie gdzie. Dlaczego?

Otóż normalnie formuła aktu w odpowiednim do tego miejscu brzmi:

… i okazał nam dziecię płci …, które narodziło się w domu jego pod numerem…” tu podany jest nr domu, potem następuje konkretna data narodzin dziecka i dalej „… oświadczając, iż jest ono spłodzone z niego i… (tu odpowiednie imię i nazwisko oraz wiek) jego małżonki…”.

Taką formułę zapisu znajdziemy zarówno w aktach poprzedzających jak i tych po spisaniu aktu Mateusza Bychowskiego. Inaczej ma się sprawa w naszym przypadku. Dowiadujemy się bowiem, że Mateusz przychodzi na świat w domu pod nr 89. Nie ma tam jednak zapisu, że dom ten jest własnością Piotra, czy też matki dziecka, Józefy. Specjalnie zapisałem „matki dziecka”, a nie żony, ponieważ i w tym przypadku akt ten różni się od innych. Miast standardowej formuły mamy tu: „wyznając iż jest ojcem jego i że je spłodził z Józefą z Wierzyńskich lat dwadzieścia osiem mającą w Siedlcach zamieszkałą i ze służby utrzymującą się.”.

Fakty powyższe, a także brak jakiejkolwiek innej wzmianki o tej parze w zakresie (1810-1838) powoduje, że jestem w zasadzie przekonany do tego, że Mateusz jest dzieckiem nieślubnym. Jakkolwiek by to jednak nie wyglądało, do momentu, gdy nie będzie na to konkretów, jest to tylko moja hipoteza.

Śladów Piotra Bychowskiego nie znalazłem ani wcześniej, ani później. W 1827 w Siedlcach bierze co prawda ślub Helena Bychowska, córka Bartłomieja i Joanny, a od 1828 zaczynają pojawiać się dzieci jej brata, Jakuba Bychowskiego (kowala), ale nie potrafię ich powiązać z Piotrem. Zawsze to jednak jakiś trop.
Co się zaś tyczy Piotra i Mateusza, to tracę ich obu z oczu na 27 lat. Mimo moich usilnych poszukiwań, to nie mając w zasadzie punktu zaczepienia co do ich możliwego pobytu, całe przedsięwzięcie przypomina szukanie igły w stogu siana. Zawsze to jednak szukanie, a ja poddawać się nie zamierzam.

Kolejna odsłona to rok 1842. Dzięki Garwolińskiej Grupie Indeksującej otrzymałem wgląd w indeksy metrykalne parafii Korytnica Łaskarzewska powiatu Garwolin. Dlaczego Korytnica, a nie Siedlce? Musicie wziąć pod uwagę, że opisuję Wam wydarzenia w odwrotnej kolejności niż sam się o nich dowiadywałem. Na teraz przyjmijcie proszę, że to właściwy trop.

AKT MAŁŻEŃSTWA 17/1842 KORYTNICA
 
Bychowski Mateusz Franciszek (26) wdowiec po Mariannie z Dziedziców 
zm. w 1842 roku w Korytnicy, ur. w Siedlcach, zam. w Korytnicy, stangret, 
rodz.: Piotr i Józefa Wierzeńska oraz Więzoska z d. Gębicka Maryanna (37) 
ur. w Błędowie, zam. w Korytnicy, rodz.: Jakub i Marianna.

I tym razem główną osobą jest Mateusz Bychowski. Z indeksu możemy dowiedzieć się, że ma on także drugie imię – Franciszek. Co ciekawe z biegiem czasu, będzie on używał wyłącznie tego imienia. Indeks zaś odnosi się do aktu małżeństwa nr 17/1842 roku zawartego w Korytnicy. Franciszek, bo tak będzie już później opisywany, ma lat 26, czyli mniej więcej trafnie. Potwierdzeni zostają także jego rodzice, jako Piotr Bychowski i Józefa Wierzeńska. Z samego indeksu trudno to wyczytać, zatem i w tym momencie nie mam pewności co do tego, czy Franciszek był nieślubnym dzieckiem. Potwierdzone jest miejsce urodzenia – Siedlce, a także podane obecne miejsce zamieszkania – Korytnica.

Z dalszej lektury wpisu dowiadujemy się, że pan młody jest wdowcem po zmarłej w tym samym roku w Korytnicy Mariannie Dziedzic. Zatrzymajmy się na chwilę w tym miejscu. Indeks do aktu zgonu nr 76/1842 roku mówi nam, że Marianna zmarła w wieku 21 lat w Korytnicy, a jej rodzice to Grzegorz i Antonina. Niestety aktu małżeństwa jej z Franciszkiem w Korytnicy nie ma. Są za to dwa indeksy dotyczące ich dzieci. Bychowskiego Juliana urodzonego w 1839 roku i Antoniny z roku 1842.

Czy Antonina była powodem śmierci Marianny Dziedzic? Ciężko mi się do tego odnieść na podstawie indeksów, ale istnieje taka możliwość. Jakby jednak nie było Antonina umiera w 1843, roku w którym rodzi się mój praprapradziadek Leon, ale zanim o nim, musimy cofnąć się do aktu małżeństwa 17/1842. O Franciszku wiemy już w zasadzie wszystko, no może poza faktem, że przynajmniej od roku 1839 – narodzin Juliana, do 1843 – narodzin Leona, pozostaje on stangretem na Dworze w Korytnicy. Jego wybranką jest 12 lat starsza Marianna Gębicka, wdowa po hutniku Kazimierzu Więzowskim. Rok później rodzi im się jedyne znane mi dziecko z tego związku, Leon.

Znów następuje cisza, tym razem na 19 lat. Żadnej wzmianki o Franciszku, ani jego drugiej żonie, żadnych nowych dzieci narodzonych w Korytnicy, nic. A jednak 19 lat później w tej samej Korytnicy trafiamy na akt małżeństwa Leona (64/1862) z osiemnastoletnią Agnieszką Kajzer.

AKT MAŁŻEŃSTWA 64/1862 KORYTNICA

Bychawski Leon (20 lat) - urodzony i zamieszkały w Korytnicy, 
owczarz rodz.: Franciszek i Marianna Gębicka oraz Kajzer Agnieszka (18 lat)
urodzona w Hucie Zadybskiej, zamieszkała na służbie w Żelechowie, 
ojciec już nieżyjacy-rodz.: Walenty i Anna Pawelec.

Co działo się z nimi przez ten czas? Mimo przejrzenia indeksów z sąsiednich parafii, wygląda jakby zapadli się pod ziemię, choć muszę przyznać, że istnieje pewien promyk nadziei. Otóż w parafii Okrzeja w akcie urodzenia Stanisława (96/1847) występuje jako ojciec Franciszek Bychowski. Przy spisywaniu tego aktu ma on ponoć 35 lat, więc mniej więcej odpowiada wiekowo naszemu Mateuszowi Franciszkowi. Z aktu dowiedzieć się możemy, że mieszka on we wsi Grabów i jest szynkarzem, a jego żona to 26-letnia Konstancja z Domaszyńskich. Ten sam Franciszek pojawia się także w roku 1853, też jako szynkarz, ale tym razem w Żyrzynie, a akt urodzenia dotyczy tym razem Józefa Stanisława 31/1853).

Z pozoru mogłoby się wydawać, że to zbyt daleki strzał, ale po przejrzeniu naprawdę dużej liczby aktów, stwierdzam, że jest on warty choćby rozważenia. Dowodem rozstrzygającym w tej sprawie byłby oczywiście akt małżeństwa tej pary, do którego jednak jeszcze nie dotarłem. Pośrednio wniósłby coś do sprawy także akt zgonu Marianny Gębickiej – drugiej żony Franciszka Bychowskiego, ale i ten nie jest mi znany.

Nadchodzi rok 1864, wtedy to w Korytnicy przychodzi na świat mój prapradziadek Jan. Jest on najstarszym dzieckiem Leona i Marianny. W Korytnicy pozostają prawdopodobnie tylko do 1867, kiedy to rodzi się młodsza siostra Jana Eleonora.

AKTY NARODZENIA JANA I ELEONORY

26/1864 Bychowski Jan - rodz.: Leon - owczarz (21) i Marianna Kajser (19). 
92/1867 Bychowska Eleonora - rodz.: Leon - owczarz (24) i Marianna Kaizer (22).

Potem, jak już zdążyliście się chyba przyzwyczaić, znów nastaje przerwa. Jeszcze do niedawna trwała ona do około 1879, gdy to jak wynika z aktu małżeństwa 8/1904 z Woli Gułowskiej, w Folwarku Romanów przychodzi na świat Stanisław Bychowski. W tym samym folwarku rodzi się także Józefa – okolice roku 1886, której akt małżeństwa 24/1904 odnajdziemy także wśród aktów metrykalnych z Woli Gułowskiej.

Ostatnimi czasy, szukając dalszych śladów po domniemanym Franciszku, o którym pisałem wcześniej, dotarłem do małżeństw zawieranych w parafii w Serokomli. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, prócz aktów związanych z dziećmi Franciszka, odnalazłem 3 akty małżeństwa córek Leona i Marianny. Pozwoliło mi to w znacznym  stopniu zredukować okres, pomiędzy tym gdy Bychyowscy znikają z Korytnicy, a pojawiają się w folwarku. Ale nie, jak wcześniej sądziłem, w Folwarku Romanów, przebywają tam bowiem przynajmniej od roku 1876, czyli momentu narodzin Anny, do jak już wspominałem 1886 – rok narodzin Józefy. Dowiedziałem się także, że między Stanisławem a Józefą, Bychowskim rodzi się jeszcze jedno dziecko – Franciszka (1881).

Akt małżeństwa Marianny Bychowskiej – Serokomla 1897

Pisałem jednak o trzech córkach, a do tej pory wymieniłem dwie. Otóż około roku 1873 w Folwarku Podobłocie powiatu garwolińskiego, gminy Trojanów, parafii Brzeziny (jak podaje Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Tom VIII) przychodzi na świat Marianna. Tam więc przebywali zanim udali się do Folwarku Romanów. Korzystając z tej nowej wiedzy uruchomiłem wyszukiwarkę szukajwarchiwach.pl i odszukałem parafię Brzeziny. Niestety akty udostępnione w internecie nie sięgają okresu mnie interesującego, jednakże już tylko dzięki tym odkryciom, luka czasowa zawęziła się do 6 lat.

Ale z aktów z Serokomli możemy się dowiedzieć więcej. Otóż w okresie, gdy były one spisywane 1896-1899 małżeństwo Bychowskich wraz z młodszymi dziećmi mieszka w realności Pieńki, która to należy do parafii w Serokomli właśnie. Fakt ten pozwolił mi potwierdzić przypuszczenie, że Bychowscy byli właścicielami pewnej części ziem z tej miejscowości. Otóż bowiem, jeszcze przed odnalezieniem aktów z Serokomli, natknąłem się w internecie na zespół: 62/758/0 Hipoteka w Łukowie – z Archiwum Państwowego w Siedlcach. Pod nr 62/758/0/2/132 znajduje się jednostka zatytułowana: „K.H nomenklatura PIEŃKI pow.łukowskiego z wyciętego lasu pozostala[…]wg.rej.pom.z dn.6.12.1873 rok przez geometrę Piotra Stilkra sporządzonego[…] zawiera pow. miary nowopol.275 morgi, 238 pręt[…] poprzednio w jurysdykcji Sądu Pokoju w Rdomiu”, w której indeksach (skany niestety nie są dostępne) dwa razy pojawia się nazwisko Bychowski. Jest to odpowiednio Stanisław Bychowski oraz małżeństwo Leon i Marianna Bychowska.

Po przejrzeniu aktów z Serokomli, mam pewność, że indeksy te odnoszą się właśnie do moich przodków. Co więcej, Stanisław, o którym przed chwilą wspomniałem, jest tym samym, który narodził się w 1847 z Franciszka i Konstancji. Czyżby jednak był to brat Leona? Niestety dalej nie ma co do tego żadnej pewności.

Zwróćcie jednak uwagę, że jak możemy przeczytać w tytule wspomnianego zasobu, jest to rejestr z roku 1873. Ale z tego okresu mamy przecież udokumentowane narodziny zarówno w Folwarku Podobłocie jak i Folwarku Romanów. Wynika z tego zatem, że mimo iż Leon i Marianna mieli własną ziemię, to przebywali w tym okresie na służbach. Leon zapewne dalej był owczarzem, wiec jego zawód wiązał się z dość dużą mobilnością, co do Marianny, to i ona zapewne odgrywała jakąś rolę we wspomnianych folwarkach.

Ze wspomnianych już wcześniej aktów małżeństwa Stanisława, a także jego siostry Józefy, które spisane zostały w 1904 w kościele parafialnym Woli Gułowskiej, dowiadujemy się, że Bychowscy mieszkają w Krzówce. Mieszka tam także Leon, lecz już jako wdowiec, ponieważ Marianna umiera 20 września 1901 roku w Korzeniowie, w żabiankowskiej parafii. Leon pozostaje w Krzówce aż do swojej śmierci, czyli 5 listopada 1911 roku.

Akt małżeństwa Agnieszki Witosław i Jana Bychowskiego – Gołąb 1886

Nie jest to jednak koniec historii ponieważ mniej więcej w tym samym czasie, gdy na świat przychodzi jego najmłodsza córka – Józefa, dwudziestodwuletni Jan (najstarsze z dzieci Leona) bierze sobie za żonę Agnieszkę Witosław. Akt małżeństwa związany z tym wydarzeniem, dla Was w zasadzie kończący historię, stał się dla mnie motorem wieloletnich poszukiwań, których efekty właśnie Wam przedstawiłem.

To z tego aktu dowiedziałem się, że Jan przed ślubem był służącym w Folwarku Romanów, to z niego dowiedziałem się kiedy mniej więcej i gdzie się urodził, a co najważniejsze, jak nazywali się jego rodzice. Czytając ten akt po raz pierwszy nie byłem jeszcze świadom, że miejscowości o nazwie Romanów jest w rejonie kilka, na domiar złego to samo można było powiedzieć o Żabiance, która wymieniana jest jako jedno z miejsc, w którym pojawiały się zapowiedzi. No i była jeszcze Korytnica, czy też Kopytnica, jak ją z początku odczytywałem. Miejsce, w którym narodził się Jan. W tym wypadku pomogli mi wspaniali ludzie z forum lebgens.eu. Naprowadzili i pokierowali we właściwą stronę. Znając kierunek, powoli, krok po kroku, zacząłem odkrywać tajemnice Bychowskich, by w końcu móc się nimi z Wami podzielić.

Poleć, Polub, Udostępnij!

3 Responses to O Bychowskich słów kilka

  1. Małgosia

    Cudny wywód! Brawo!

  2. Kasia

    Bardzo ciekawie opisany proces poszukiwań. Postawione hipotezy i śledzenie w jaki sposób ewoluowały próby ich udowodnienia bardzo mnie zaciekawiły.
    Sama zmagam się od kliku miesięcy z niełatwym tematem „uszeregowania” i „ukompletowania” jednej z moich gałęzi: Kowalewskich vel Kowalskich z okolic Jakubowa, a wcześniej (jak się okazało) Kamieńczyka. Próbuję odnaleźć ślady ich bytności w I poł. XIX w. oraz wcześniejsze (związane zapewne z innym rejonem … Mazowsza? … albo i nie?). Pragnę powiązać wszystkie odnalezione rodziny, ale jak na złość treść zachowanych dokumentów często sprowadza mnie na manowce. Mój tok rozumowania wydaje mi się raz prawidłowy, innym razem błędny …
    Pana tekst wlał we mnie odrobinę otuchy, że wytężona praca i cierpliwość popłaca. Dziękuję.

    P.S. W kręgu moich zainteresowań jest także parafia korytnicka i nazwiska Góral, Osowiński, Sakowski, Rybak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *