browser icon
You are using an insecure version of your web browser. Please update your browser!
Using an outdated browser makes your computer unsafe. For a safer, faster, more enjoyable user experience, please update your browser today or try a newer browser.

mtDNA – czyli Jeźdźcy z Ałtaju

Posted by on 12 sierpnia 2021

Zważywszy na „sielską” i spokojnie płynącą genealogię mojej mamy od strony babci Celiny, gdzie przez setki lat ludzie pozostawali w jednym miejscu, nie planowałem badać mitochondrialnego DNA, które właśnie po mamie odziedziczyłem. Spodziewałem się bowiem jakiejś, typowej dla naszego terenu haplogrupy, która tylko utwierdziłaby mnie w tym, że przodkowie ci, przez długie wieki, niemal nie zmieniali miejsca zamieszkania. Tym większe było moje zdziwienie, gdy się w końcu na ten test zdecydowałem. Zacznijmy jednak od początku…

Czym w ogóle jest mitochondrialne DNA? Jest ono czasami nazywane matczynym DNA, ponieważ przekazywane jest wyłącznie przez matki swoim dzieciom. Co więcej, aby taki łańcuch DNA nie został zatrzymany, musi on, co pokolenie, przechodzić z matki na córkę, ponieważ syn, jakkolwiek dziedziczący po matce, nie przekaże go dalej.

Co ciekawe, jeśli mówimy o DNA, większość z nas bezbłędnie skojarzy je z jądrem komórkowym. I bardzo dobrze, jest go tam naprawdę sporo. W ludzkiej komórce rozrodczej znajdziemy w jądrze DNA składające się z około 3 miliardów liter. Robi wrażenie, prawda? Jednakże DNA znajdziemy także poza jądrem komórkowym, w strukturach, które nazywamy mitochondriami. I choć jest go tam ociupinka, jedynie trochę ponad 16.000 par zasad, to ze względu na specyficzny rodzaj jego dziedziczenia, możemy dowiedzieć się trochę o nas oraz o bezpośredniej linii jaka łączy naszą mamę z jej odległymi przodkiniami.

Jak każde inne DNA, także i to, co jakiś czas, ulega zmianom i na tej właśnie podstawie prześledzić możemy naszą historię. Dziś wiemy, że wspólna wszystkim obecnie żyjącym ludziom kobieta, żyła w Afryce około 200.000 lat temu. Nazywamy ją mitochondrialną Ewą. Około 70.000 lat temu jej potomkinie dotarły na Środkowy Wschód, by stamtąd zasiedlić resztę naszej planety. Wraz z upływem czasu mitochondrialne DNA ulegało zmianom, co wykorzystywane jest w obecnych badaniach, by tworzyć, jak najbardziej szczegółowe, drzewo mitochondrialnego DNA. Każda gałąź takiego drzewa nazywana jest haplogrupą i może dzielić się na drobniejsze odłamy zwane kladami…

Myślę, że w tym miejscu możemy wrócić do pierwotnej historii. W końcu ciekawość wzięła górę i… zbadałem się. Po kilkunastu dniach niepewności okazało się, że moje przeczucia były słuszne. Należę, tak jak i moja mama, a także wszystkie jej przodkinie do haplogrupy która powstała około 25.000 – 20.000 lat temu na Środkowym Wschodzie, a obecnie nazywana jest haplogrupą H. Obecnie około 40% wszystkich mitochondrialnych linii DNA w Europie jest z nią powiązanych… Nuda? Nic bardziej mylnego.

Na początek kilka faktów związanych ogólnie z halogrupą H. Otóż mężczyźni wywodzący się z niej podlegają najniższemu ryzyku asthenozoospermii – czyli zmniejszonej ruchliwości plemników. Członkowie tej grupy mają zwiększone szanse na przetrwanie ciężkich rodzajów sepsy. Z drugiej jednak strony, wiele kladów z tej grupy, w tym w szczególności H5a, jest narażone na ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera. Na koniec zostawiłem moją ulubioną zdolność odziedziczoną po mamie, otóż osoby z haplogrupy H, a w szczególności kladu H8 mają zwiększoną wytrzymałość fizyczną podczas długotrwałego wysiłku. Ekstra, prawda?

Wśród osób należących do grupy H znajdzie się wiele bardzo znanych. Piotr II, Maria Teresa, królowa Wiktoria, Władysław IV Waza, Napoleon Bonaparte, Mikołaj Kopernik, Susan Sarandon, czy Łukasz – jeden z czwórki ewangelistów. Niestety wszyscy oni należą do innych kladów, tych bardziej „europejskich”.

Najlepsze bowiem jeszcze przed nami. H8c, czyli grupa do której należę, to jeden z najbardziej popularnych subkladów w…  Azji Centralnej. Spotkać go można także w Europie Wschodniej czy na Kaukazie, a w niewielkich ilościach obecny jest i na wschodzie Azji. Czas powstania H8c datowany jest na 11.500 – 5.200 lat temu.

Wśród osób, które, tak jak ja, należą do tego kladu, także mogę podać kilka przykładów. Moja mama, by daleko nie szukać, babcia Celina, jej mama, mama mamy babci… Najstarszą zaś osobą znaną mi z imienia i nazwiska jest, urodzona w okolicach 1794 roku, Zuzanna Mroczek, moja 5xprababcia. Ostatnio odnalazłem także prawdopodobnie jej mamę -Juliannę, ale to wymagać będzie jeszcze potwierdzenia. Wszystkie, może nie tak sławne jak wymienieni trochę wyżej, ale o wiele mi bliższe.

Do tego znam kilka osób z odleglejszej przeszłości, jak wiking z Gotlandii (VK453) żyjący około roku 975, Rzymianin (R1545) z drugiego wieku naszej ery i dwóch Scytów. Obaj z III wieku przed naszą erą. Jeden z kultury klasycznej z terenów obecnej Rosji, drugi to Scyt Zachodni. Jego pochówek znaleziony został w obecnej Mołdawii. I to właśnie ten ostatni (scy192) stał się motorem jednego z najciekawszych odkryć moich dotychczasowych dociekań genealogiczno-genetycznych. Poszukując bowiem jakichkolwiek informacji na temat tego osobnika natknąłem się na pracę autorstwa Anny Juras, Mai Krzewińskiej, Alexeya G. Nikitina, Edvarda Ehlera i innych pod tytułem „Diverse origin of mitochondrial lineages in Iron Age Black Sea Scythians”.

Kim właściwie byli Scytowie? W sumie, odpowiedź zależy od tego kogo spytać… Według Herodota byli to dzicy jeźdźcy ze stepów, którzy wypijali krew zabitych wrogów, z ich czaszek robili puchary, a skórami oprawiali kołczany i szyli z nich rękawiczki. 

Wizerunek wojownika scytyjskiego, VII-VI wiek p.n.e (ryc. JanmadCC BY 3.0, z Wikimedia Commons)

W każdym razie był to lud zamieszkujący tereny Stepu Euroazjatyckiego w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą. Jak duży był to teren? Do niedawna przyjmowano, że rozciągał się on od południowej części Karpat po tereny graniczące z obecną Mongolią. Dziś wiemy, że Scytowie zamieszkiwali także tereny leżące obecnie w Polsce. Takie pozostałości osady scytyjskiej odkryli archeolodzy w Chotyńcu w okolicach Przemyśla. Co ciekawe, z tego miejsca do Kośmina nad Wieprzem, skąd wywodzą się moi przodkowie o haplogrupie H8c, jest jedynie 190 km w linii prostej.

No dobrze, ale dlaczego niby mój klad mtDNA miałby być akurat powiązany ze Scytami. Czy to nie przypadek, że około dwudziestoletnia kobieta, której pochówek oznaczono jako Scy192, została rozpoznana jako Scytyjka?

Wedle badań z przytoczonej powyżej pracy nie jest to bynajmniej przypadek, a co więcej klad ten jest rozpatrywany, szczególnie w połączeniu z haplogrupą A, jako ten, który należy kojarzyć z Ałtajem i dalej kulturą pazyrską.

Bardzo mnie ten trop ucieszył, bowiem z tymi właśnie ludźmi związane są, chyba najbardziej fascynujące, źródła z kręgu kultury scytyjskiej. Niesamowitym odkryciom sprzyjała pogoda i sposób pochówku. Ciepłe ale krótkie syberyjskie lato nie miało dostępu do kamiennych kurhanów w związku z czym część z nich zamarzła i tak też odkryli je rosyjscy archeolodzy.

Co w nich znaleziono?

Wystarczy powiedzieć, że do naszych czasów zachowały się drewniane rzeźby, skóry, odzież, instrumenty muzyczne, a mówimy o rzeczach mających prawie 2.500 lat. To jednak nie wszystko, w kurhanach odkryto bowiem najstarszy znany na świecie dywan, czy pierwsze siodła.

To co jednak zdumiewa najbardziej, to stan zachowania zwłok. Stopień ich mumifikacji pozwala na podziwianie, nawet najdrobniejszych, detali tatuaży zdobiących ciała. Jak można zauważyć, dominowała tu sztuka stylu zwierzęcego, mamy zatem do czynienia z przedstawieniami tygrysów, ptaków, czy gryfów…

The mummy of Princess Ukok

Z punktu widzenia moich badań pozostaje jedno pytanie, czy ci ludzie byli faktycznie Scytami? Z pewnością byli powiązani kulturowo ze Scytami, w świetle badań także z nimi spokrewnieni i mówiący podobnym językiem… Teorii na temat ich pochodzenia było kilka, ale jak twierdzą znawcy tematu, chyba najbliższe prawdy byłoby określenie przedstawicieli kultury pazyrskiej mianem wschodnich plemion sakskich. Sakowie zaś, to perska nazwa Scytów, stosowana głównie dla plemion Azji Środkowej. Zatem chyba jesteśmy w domu. I tak oto jeden niewielki fragment DNA, przekazywany pieczołowicie, z pokolenia na pokolenie, kolejnym kobietom, sprawił, że po prawie 2.500 lat pojawiłem się ja, by móc cofnąć się w czasie i odnaleźć część swojego dawnego dziedzictwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.